- Pospiesz si
ę ! - zawołał. - Czeka na nas praca, nie pami ętasz? Android odwróci ł si ę powoli i spojrza ł na niego. Dzi ę ki subtelnym b łyskom świat ła w fotoreceptorach jego metalowa twarz wygl ą dała, jakby malowa ł si ę na niej zachwyt. - Pamię tam - powiedzia ł. Jos stanął. - Co pami ę tasz? - zapytał. - Wszystko. R O Z D Z I A Ł 21 Na li ście osób op łacanych przez Kairda figurowa ło nazwisko m ęż czyzny, zwierzchnika ksenobotaników nadzoruj ących jako ść bory. Zawsze przewiduj ą cy Nedijanin, jak zwykle przebrany za Kubaza, nie sk ą pi ł kredytów, żeby m ęż czyzna dostarcza ł mu informacji o stanie zbiorów. Spotka ł si ę z nim w łazience, której drzwi zablokowa ł, żeby nikt nie móg ł by ć świadkiem ich rozmowy. Jak wi ę kszo ść urz ą dze ń w Mobilnej Jednostce Chirurgicznej Siedem, filtry powietrza funkcjonowa ły sprawnie tylko od czasu do czasu, wi ę c w pomieszczeniu unosi ł si ę wstrę tny odór.