Welcome

- Przebywała tam

w chwili eksplozji... a odk ąd wróci ła, jest ch łodniejsza ni ż śnieg za oknem twojego gabinetu. Merit pokiwa ł głow ą. - Jak sądzisz, dlaczego? - zapyta ł. - Gdybym to wiedzia ł, nie przyszed łbym do ciebie - odpar ł Korelianin. - Mo ż e posprzeczali ście si ę czy coś w tym rodzaju? - podsun ął empata. - Nie. Merit znów kiwn ął g łową i rozpar ł si ę w formofotelu, który zmieni ł kszta łt, żeby si ę dostosowa ć do zmienionej pozycji cia ła Equanina. - No cóż , po tamtym wypadku wiele osób wpad ło w przygn ę bienie - powiedzia ł. - Z tego, co s łysza łem, wynika, że to nie by ł wypadek - przypomnia ł Vondar. Merit wzruszy ł ramionami. - Ja tak że słysza łem tę pog łosk ę - przyzna ł. - Naturalnie, ci na górze mog ą chcie ć, ż eby śmy w łaśnie tak my śleli, bo gdyby to by ł akt sabota ż u, s łu żby bezpiecze ń stwa mog łyby si ę czu ć zwolnione od odpowiedzialno ści.

Posted by Someone on March 10, 2008  •  Comments (64)  •